SingArena —

W szarym tłumie — Echo Podziemia

Sing "W szarym tłumie" by Echo Podziemia on SingArena karaoke.

W szarym tłumie by Echo Podziemia

About this song

W szarym tłumie is a Rap song by Echo Podziemia in Polish. Available for karaoke and streaming on SingArena.

  • Genre: Rap
  • Language: Polish
  • Released: 2026-07-27
  • Lyrics written by: Lyrics: Tomasz Szabla · Music: Suno AI

How to sing this song

Open the karaoke player to start singing with synchronized lyrics. Your voice is scored on pitch and timing in real time, and your performance can be saved to your profile or shared with friends.

→ Browse all karaoke songs

Lyrics

Lyrics by Lyrics: Tomasz Szabla · Music: Suno AI — original work published by the rights holder.

Idę przez to miasto. I nikt mnie nie rozumie. Jak
wers wyrwany z gazety, którą ktoś podarł ze złości. Idę
ulicą, gdzie tynk odpada jak my, kiedy brak nam bliskości.
Światła w kałużach się łamią jak plany, co miały się
spełnić. Noc jest gęsta i ciemna, tak jak to, czego
nie umiem wyszeptać. Ktoś w bramie płacze, ktoś przeklina, a
ja idę dalej sam. Mijam knajpy pełne śmiechu, których już
nie ma. Mury tu wysokie. Mówię mury, ale wiesz, że
chodzi o nas. O to, co postawiliśmy między sobą, kiedy
zabrakło słów w sam raz. Idę przez to miasto w
podartym płaszczu z emocji. Patrzę na twarze obcych. Szukam w
nich twojej racji. Nikt mnie tu nie rozumie, nikt nie
widzi co niosę. A ja dalej niosę ciebie jak krzyż,
który sam wybrałem. Mijam fabryki, gdzie żelazo z krzykiem kute
tak jak moje serce, kiedy było przez ciebie kute na
zimno. Za mną idzie cichy cień. Mówię cień, ale to
twoja pamięć. Ta, co nie odpuszcza. Ta, co w nocy
najgłośniej gada. Duszny smutek i pokuta. Pokuta to nie tylko
wina. To też droga powrotna, której jeszcze nie zaczynam. Każdy
krok to jeden wers. Każdy wers to jedna rana. A
to miasto to nie beton. To jest mapa tego, co
zostało. Idę przez to miasto w podartym płaszczu z emocji.
Patrzę na twarze obcych. Szukam w nich twojej racji. Nikt
mnie tu nie rozumie, nikt nie widzi, co niosę. A
ja dalej niosę ciebie jak krzyż, który sam wybrałem. Może
ktoś mnie tu rozumie. Może to ty jesteś tym miastem,
co mnie dusi i uczy chodzić. A ja wciąż idę.
Wciąż idę. Wciąż idę. W kawiarniach kipi głośna wiosna, a
we mnie wciąż zima trwa. Bo wiosna to nie pora
roku. To ty, której już nie ma. Idę dalej sam,
pośród tłumu, co mnie mija obojętnie. Uczę się nosić to,
co czuję tak jak miasto nosi światło w nocy. I
może nikt mnie nie rozumie. I może o to chodzi,
że trzeba iść, mimo że serce ciągle w tyle kroczy.
Ostatni wers, ostatni krok, ostatnia rana się goi, a miasto
szepcze mi do ucha, że jutro znów się nie boi.
Idę przez to miasto w podartym płaszczu z emocji. Patrzę
na twarze obcych. Szukam w nich twojej racji. Nikt mnie
tu nie rozumie, nikt nie widzi, co niosę. A ja
dalej niosę ciebie jak krzyż, który sam wybrałem. Idę dalej.